Jak pisać nagłówki sprzedażowe

nagłówki sprzedażowe

Ostatnio jeden z moich juniorów robił LP i przed sekcją testimoniali wstawił nagłówek “Zobacz co napisali o nas klienci”Taki nagłówek to marnotrawstwo przestrzeni komunikacyjnej. Zaraz wyjaśnię dlaczego i jak pisać nagłówki sprzedażowe dobrze.

Funkcje nagłówków

Nagłówki pełnią funkcję porządkowania treści, wprowadzają i wydzielają sekcje, rozdzielają ścianę tekstu, ale to nie wszystko. Są znacznie ważniejsze.

Szczególnie dotyczy to nagłówków na stronach na których ma dojść do konwersji albo takich gdzie chcemy zainteresować i wciągnąć użytkownika w ścieżkę konsumpcji treści (po to żeby na końcu doszło do konwersji). Kluczowe pytania, które należałoby zadać to:

  • czego chce użytkownik na mojej stronie (trzeba dopasować się do tych oczekiwań)
  • Co ja chcę, żeby użytkownik zrobił na stronie.

Nagłówek to nie zapowiedź (w każdym razie nie tylko)

Nagłówki nie są po to, żeby być podsumowaniem treści, która po nich następuje. Nie są też informacją jakiej treści się spodziewać, tak by mogło być gdyby dotyczyło to wpisów blogowych.

utaj widać właśnie nagłówek, które jest właśnie zapowiedzią tego co będzie dalej.

Nagłówki to zazwyczaj pierwszy punkt kontaktu z użytkownikiem. Mają za zadanie budowanie zaangażowania oraz przekazania istotnych informacji (zazwyczaj benefitów) osobom, które szybko skanują treści.

Co łączy 4 typy konsumentów treści

Istnieje kilka typów użytkowników pod względem sposobu w jaki sposób przetwarzają informacje na stronie internetowej, konkretnie cztery. Dla każdego typu trochę się inaczej konstruuje treści, ale to co ich łączy, to powszechne zjawisko skanowania treści.

Tutaj headline to właściwie pytanie, korzystniej byłoby na nie odpowiedzieć, albo powiedzieć o najważniejszym beneficie produktu.

Użytkownik skanuje treść w poszukiwaniu tego co go interesuje, albo szybko sprawdza czy jest we właściwym miejscu. Właśnie z tego powodu nagłówki są tak ważne.

Przykładowo, jeżeli mamy sekcję, gdzie opisujemy cechy produktu, to nadając jej nagłówek typu “cechy naszego produktu” sprawiamy, że osoba dowie się tylko, że jest taka sekcja, a nie jakie są to cechy i co one dla niego/niej oznaczają.

Za generyczne nagłówki wal w ryja

Wprowadzając sekcję z opiniami klientów i nadając jej nagłówek “opinie klientów” nie przekazujemy żadnej konkretnej informacji. Bez takiego headlinu też każdy widzi co to jest.

Przykład nic nie wnoszącego nagłówka, tutaj nawet podwójnie jest napisane to samo.

Spora część ludzi nie przeczyta testimoniali, ale wystarczy, że wiedzą, że one tam są. Gdyby jednak zamiast takiego generycznego nagłówka napisać “93% klinetów poleca nas swoim znajomym”, to jesto to już konkretna i pozytywnie wzmacniająca informacja, która mówi trochę więcej niż tylko, że na stronie są opinie klientów.

Nagłówek ubarwia, pokazuje emocje i czaruje

Najaprościej wytłumaczyć to na przykładzie. Na poniższym obrazku mamy fragment opisu żóbrówki, a konkretnie sekcję dotyczącą trawy żubrowej.

Nazwa sekcji “trawa żubrowa” mówi tylko czego będzie dotyczyć ten fragment, ale nie kreuje żadnej atmosfery i nie ma żadnego oddziałowania na użytkownika.

Tu i tak jest nieźle, bo “trawa żubrowa ” jest interesująca w sama w sobie(w przeciwieństwie do np. “automatyzacja sprzedaży”).

Opis Żubrówki i niewykorzystany potencjał headlinów

A co gdybyśmy ten nagłówek zamienili na “święcona, pachnąca trawa”? Trochę inaczej to wygląda, trochę bardziej… magicznie. Jest to tekst wyciągnięty z dalszej części opisu, a można nawet rozbudować go o fragment o zbieraniu jej przed świtem 🙂

Opis Żubrówki – trochę lepiej

Jak pogodzić kreatywne nagłówki z optymalizacją SEO

To oczywiście zawsze będzie problem i konflikt interesów. Istotne słowa kluczowe zazwyczaj umieszcza się w nagłówkach, a ja tutaj proponuję takie ich pisanie, że nie będą stanowiły wartości SEO. Dla mnie sprawa jest jasna. Piszemy głównie dla człowieka, a nie crawlera Googla, ale i crawlera trzeba uwaględnić.

Tutaj ciekawy przykład nagłówka, który absolutnie nie jest robiony pod SEO

Robi się to zazwyczaj robiąc 2 nagłówki obok siebie. Pierwszy mniejszy lub jaśniejszym kolorem, który jest technicznie H2 i w treści ma optymalizowane słowo kluczowe. Drugi, który wygląda jak headline, ale w kodzie wcale nie musi nim być i to w nim umieszczemy ten typ nagłóweka o którm tu piszę.

Przykładowo w sekcji opisującej szybkę jakiegoś smartfona w pierwszym headlinie napisalibyśmy “Gorilla Glas 4.0”, a w drugim “Już nie krzykniesz “O Kurwa!”, gdy ci spadnie”.

Wizualnie może to wyglądać podobnie jak na stronie Lexusa:

Podwójne nagłówki, jeden dla ludzi drugi dla Google

“Pewność prowadzenia” oczywiście nie jest pisane dla wyszukiwarki, to jest fragment dla człowieka. Dla wyszukiwarki jest “Nowy Leksus NX”. Takie rozwiązanie jest bardzo powszechne i łączy najlepsze elementy z obu światów.

Pozostałe wizualno-redakcyjne wskazówki

To trochę zależy od konkretnej strony oraz preferencji, ale generalnie:

  • W headlinach nie stawiamy kropek, to podobno zatrzymuje ciąg myśli
  • Świetne są cytaty w pierwszej osobie (pod warunkiem, że mamy to zbadane, można to sprawdzić między innymi przy pomocy VOC)
  • Większe sekcje zazwyczaj wprowadzamy wycentrowanym hedlinem, a potem mniejsze raz po lewej, raz po prawej stronie
  • Jeżeli wiemy jakie pytania zadają klienci, to można na nie od razu odpowiedzieć, zamiast zapowiadać, że będziemy na nie odpowiadać.
  • powinny być napisane takim językiem, który użytkownik rozumie.

Podsumowanie (bo nie mam więcej nic do powiedzenia)

Podsumowując, nagłówki to nie tylko wprowadzenie nowej sekcji, nie tylko informacja co będzie dalej. Na spronach sprzedażowych to wartość i zaangarzowanie. Są duże i widoczne, żal tego nie wykorzystać.

To tyle na dzisiaj, zobaczymy czym mnie jeszcze zaskoczą moje ogiery marketingu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *